Wernisaż "Elsa Rouy"
23sty18:0020:00Wernisaż "Elsa Rouy"
Szczegóły
Wernisaż Elsa Rouy 23 stycznia 2026 roku 18:00 Akt jest obecny w historii sztuki od wieków. Od krągłej Wenus z Willendorfu, przez pozornie perfekcyjne greckie rzeźby i ich rzymskie kopie; od
Szczegóły
Wernisaż Elsa Rouy
23 stycznia 2026 roku
18:00
Akt jest obecny w historii sztuki od wieków. Od krągłej Wenus z Willendorfu, przez pozornie perfekcyjne greckie rzeźby i ich rzymskie kopie; od wspaniałych barokowych nimf, przez nowoczesne, obnażone panny młode, po ich współczesne odpowiedniki – nagie ciało towarzyszyło nam od zawsze, choć często przebrane w kostium mitologii, religii lub poszukiwania piękna. Akt był przede wszystkim studium idealnej formy, z kilkoma wyjątkami, takimi jak gotyckie zniekształcenia, które przedstawiały nagie ciało jako obiekt wstydu i grzechu. Klasyczne pozy starożytnej rzeźby były statyczne i nieruchome, jakby zastygłe w próbie zachowania wiecznego splendoru. Bardziej niepokojąca niż sama poza okazywała się portretowana postać, która pośrednio stawiała pytanie: czyje nagie ciało wolno było ukazywać? O ile panowała zgoda co do bogiń, podziwianych za ich doskonale gładką, pozbawioną owłosienia sylwetkę, sytuacja stała się bardziej skomplikowana, gdy zmiany społeczno-ekonomiczne w XIX wieku wprowadziły kobiety z krwi i kości jako centralne postacie aktu. Fatalny urok kobiet kąpiących się, tańczących, pijących i uwodzących był badany przez opinię publiczną za pośrednictwem męskiego lorgnon. Sprawy przybrały bardziej złożony charakter w powojennej sztuce XX wieku, kiedy akt stał się zdeformowany i niepokojący – jak w twórczości Francisa Bacona i Luciana Freuda czy wspaniałych, niezwykle szczerych aktach Joan Semmel, a później Jenny Saville, w których ciało pozostaje kuszące, choć nieco odrażające w swojej śmiertelności i niedoskonałościach.
Twórczość Elsy Rouy wpisuje się w tę wielką tradycję aktu. Dla artystki ciało to rozległy obszar malarskich możliwości, który pozwala przekraczać ograniczenia tego, co fizyczne czy społecznie akceptowalne, otwierając przestrzeń do eksperymentowania z figurami, które nie muszą podporządkowywać się prawom moralności ani granicom świata, w którym żyjemy. Ciała, które maluje Rouy, wydają się same w sobie niepoddające się kontroli – zbyt suwerenne, by podporządkować się jakimkolwiek logicznym zasadom zachowania.
Artystka pracuje bez z góry przyjętej narracji, która miałaby kierować procesem powstawania obrazu. Zamiast tego zgadza się, by kierowała nią farba, która zmusza jej umysł i dłonie do dokonywania konkretnych wyborów, jakby sam obraz dyktował warunki jego istnienia. Celowo nadaje swoim kobiecym aktom dużą siłę i wyrazistość, niekiedy je wręcz idealizując, podczas gdy męskie postacie wydają się łagodniejsze, bardziej kruche i niedoskonałe – jakby starała się podważyć utrwalone, tradycyjne poglądy na temat relacji płciowych. Rouy często maluje siebie, zarówno w kobiecych, jak i męskich ciałach – jej kobiece akty mogą funkcjonować jak autoportrety, choć bez wyraźnego podobieństwa, podczas gdy postacie męskie są namalowane tak, jak wyobraża sobie, że czułaby się, gdyby była mężczyzną. Wszystkie, jakkolwiek zindywidualizowane by były, podzielają tę samą ideę kondycji ludzkiej.
Niepokojące akty Rouy nie są ani erotyczne, ani pornograficzne, nie mają na celu szokowania ani ranienia. Mają potencjał, by dotknąć samej istoty ludzkiego doświadczenia, działając poza sferą seksualności i konwencjonalnego piękna. Kto boi się nagości? Ciało od dawna jest nośnikiem najważniejszych dyskusji: wolności samostanowienia, wystawianej na próbę choćby przez ustawy antyaborcyjne; prawa do cieszenia się własną seksualnością bez ciężaru kontroli społecznej; wolności wyboru partnera, z którym się żyje – czegoś, co, o dziwo, nie zawsze jest oczywiste i w skrajnych przypadkach może nawet prowadzić do kobietobójstwa. Autentycznie zdeformowane ciała Rouy odmawiają respektowania granic społecznego lub politycznego konsensusu, a tym samym niosą ze sobą idee oporu.
Tytuł pierwszej instytucjonalnej wystawy Rouy w Polsce, „Just Because” [Po prostu dlatego], oddaje determinację artystki w pokazywaniu tego, co niepokojące, stłumione, a jednak niezwykle ważne. Jednocześnie, poprzez swoją niejasną formułę, podkreśla, jak wiele rzeczy, które mają znaczenie, pozostaje niewypowiedzianych, ukrytych i nieprzewidywalnych. Ciało, jako narzędzie wiedzy, może oferować sposób poruszania się po świecie w tych trudnych czasach.
Elsa Rouy (ur. 2000, Wielka Brytania) opisuje swoją twórczość jako „wizualne przedstawienie trudnych do uchwycenia emocji”. Jej półbiograficzne obrazy przekraczają granice i eksplorują doświadczenia kobiecości i cielesności, pokazując intymne chwile ciał w groteskowej i splątanej formie, balansujących między cierpieniem a przyjemnością. Rouy bada mechanizmy władzy, społeczne i wewnętrzne, oraz relacje ciała i tożsamości. Jej prace były prezentowane w GNYP Gallery (Berlin/Antwerp), Patricia Low Contemporary (Venice), Guts Gallery (London), Steve Turner (Los Angeles) oraz w wielu wystawach grupowych na całym świecie. Rouy ukończyła Camberwell College of Art w 2021 roku. W 2026 roku artystka znalazła się w prestiżowym zestawieniu Art Cube’s Top 100 Early-Career Artists to Discover, prezentującym stu artystów kształtujących przyszłość sztuki współczesnej. Mieszka i pracuje w Londynie.
Wystawa czynna do 15.03.2026
Kuratorka: Marta Gnyp
Koordynator: Paweł Witkowski
Termin
23 styczeń 2026 18:00 - 20:00(GMT+01:00)